wtorek, 27 października 2009

Na rower jesienią

Mimo jesieni większość zapalonych rowerzystów nie rezygnuje z jazdy. Wbrew pozorom jeżdżenie jesienią nie jest niemożliwe - tak naprawdę różni się od letniego tylko strojem.

Jak się ubierać na rower o tej porze roku? Przede wszystkim należy przestrzegać zasady kilku warstw. Ubierając się "na cebulkę" po pierwsze zwiększamy właściwości grzejące ubrania, a po drugie mamy większą możliwość manewru - w zależności od warunków możemy zdejmować lub zakładać kolejne warstwy. Ważne jest, żeby wszystko, począwszy od bielizny, zrobione było z oddychających materiałów - koszulka mokra od potu natychmiast sprawi, że zmarzniemy.
Generalną zasadą jest ubieranie się tak, żeby, kiedy wyjdziemy z domu, było nam nieco za chłodno. Dlaczego? Ano dlatego, że kiedy już zaczniemy pedałować, ciało samo wytworzy ciepło.

Osobną sprawą są spodnie. Wielu rowerzystów nawet jesienią nie rezygnuje z krótkich spodenek, zwłaszcza, że mięśnie nóg rozgrzewają się najbardziej i ta część ciała rzadko marznie. Jednak na wypadek deszczu lepiej jest założyć długie spodnie, a kiedy robi się naprawdę zimno, również kalesony.

Co jeszcze jest ważne? Kurtka przeciwdeszczowa, którą schowamy do plecaka i założymy w razie deszczu. A także lekka czapka lub chusta pod kaskiem, odpowiednie do temperatury rękawiczki i przede wszystkim szalik - lub po prostu bluza z golfem.
Odpowiednio ubrani na pewno będziemy cieszyć się jazdą na rowerze tak samo, jak wiosną czy latem.

wtorek, 20 października 2009

Cyklotrial

Cyklotrial to rodzaj kolarstwa polegający na przejeżdżaniu krótkich dystansów, które najeżone są przeszkodami. Mogą to być kamienie, pagórki, płotki, a w trialu miejskim na przykład auta albo schody.
W sporcie tym, prócz kondycji, kluczową sprawą jest odpowiedni sprzęt. Zwykły rower nie nadaje się do takich wyczynów - po prostu nie wytrzymuje takich przeciążeń i zabawa może skończyć się tragicznie. Dlatego potrzebny jest specjalny rower wyczynowy. Niezbędne są ochraniacze i kask, też specjalistyczne, lepszej jakości niż te do "zwykłego" kolarstwa. Można także zainwestować w specjalną zbroję, która skutecznie ochroni całe ciało.
Sport ten jest coraz popularniejszy i w wielu miastach, także w Polsce, istnieją już specjalne obiekty trialowe. Lepiej trenować na nich, niż korzystać z przypadkowych przeszkód terenu, bowiem nie każde podłoże wytrzyma nasze wyczyny.

Jak to zwykle bywa z każdym hobby, i z tego udaje się czasem zrobić biznes. Powstały firmy zajmujące się organizacją pokazów trialowych dla uświetnienia róznych imprez i popularyzacji tego sportu. Jestem za - skoro chłopaki są w czymś dobrzy, czemu nie mają na tym trochę zarobić?

A oto kilka wybranych zdjęć przedstawiających trialowe wyczyny:





poniedziałek, 19 października 2009

Czerwona damka

Ostatnio wymarzyłam sobie "holenderkę", klasyczną czerwoną damkę. Może taki rower nie ma żadnych cudów, nie nadaje się do jeżdżenia po górach, na długie trasy też nie bardzo - ale taki właśnie skromny, niepozorny rower na co dzień chciałabym mieć. Na przykład taki, jaki często stoi pod moją ulubioną herbaciarnią:

niedziela, 18 października 2009

Pierwszy rower

Pierwszy rower dostałam w wieku ośmiu lat, z okazji pierwszej komunii. Było to moje ogromne marzenie, te dwa koła, na których wcale jeszcze nie umiałam jeździć. Przy pomocy taty i oczywiście kija wetkniętego w ramę próbowałam opanować te sztukę, bez szczególnego powodzenia. W końcu zniecierpliwiony ojciec wepchnął mnie z rowerem na niewielką górkę i, jak się już przenikliwy Czytelnik domyśla, cichaczem puścił kij, kiedy ja z tej górki zjeżdżałam. Na dole obejrzałam się przez ramię i widząc rodziciela radośnie machającego mi ze szczytu, omal nie spadłam z tego roweru, ale potem już poszło gładko. Wyobrażałam sobie, że rower to rumak, bo zaczytywałam się w tym czasie powieściami Karola Maya i oczywiście w głębi duszy byłam dzielnym wodzem Winnetou na karym koniu. Rower na szczęście nie miał mi tego za złe i służył mi dzielnie, aż z niego w końcu wyrosłam.

Teraz już nie wyobrażam sobie niczego, ale jeździć na rowerze nadal lubię :)